Global Village

The television screen is the retina of the mind's eye. Therefore, whatever appears on the television screen emerges as raw experience for those who watch it. Therefore, television is reality, and reality is less than television.
 
IndeksIndeks  PortalPortal  CalendarCalendar  GalleryGallery  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Szukaj
 
 

Display results as :
 
Rechercher Advanced Search
Latest topics
» Kiciuleczka, która stała się Mrusią
Sob Mar 08, 2014 10:24 pm by Admin

» Myśli znalezione na innym forum - materiał do dyskusji
Sob Wrz 15, 2012 12:18 pm by worker

» Test: wstawianie linków do YouTube
Nie Maj 27, 2012 3:44 am by Admin

» Analiza sygnału - wyjaśnienie
Sob Maj 26, 2012 4:07 pm by Admin

» Bonia.g (fragment opracowania)
Sro Maj 16, 2012 10:32 pm by Admin

» Sztuka manipulacji
Pon Kwi 23, 2012 8:57 pm by stary.piernik

» Nowe forum
Pon Kwi 23, 2012 5:29 pm by stary.piernik

» Archiwum tekstów:
Nie Kwi 22, 2012 7:27 pm by Admin

» Anonimowi i co dalej?
Nie Mar 18, 2012 4:05 pm by Admin

Navigation
 Portal
 Indeks
 Użytkownicy
 Profil
 FAQ
 Szukaj
Forum
Affiliates
free forum


Share | 
 

 Kotecek na święta, czyli zalety NIEposiadania kota

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
jo.aszka



Liczba postów : 17
Join date : 02/12/2010

PisanieTemat: Kotecek na święta, czyli zalety NIEposiadania kota   Sro Gru 15, 2010 8:46 pm

A niech to! Zainguruję ten temat Smile
Proszę:

http://www.youtube.com/watch?v=nn2h3_aH3vo

Smile
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
waw



Liczba postów : 24
Join date : 02/12/2010

PisanieTemat: Re: Kotecek na święta, czyli zalety NIEposiadania kota   Czw Gru 16, 2010 9:00 pm

@Joaszka
Korzystając z okazji że jestem poza zasięgiem wałka i patelni przyznam szerze że nigdy specjalnie nie przepadałem za kotami Smile. A potem, jakieś szesć, może osiem lat temu okazało się że kilka osób które bardzo lubiłem ma koty. I sam nie wiem jak to się stało ale nagle okazało się że bardzo polubiłem koty - choć wyłącznie przez pryzmat ludzi którym owe koty wypełniały puste mieszkania... . Dziwne to wszystko. Ale jak to jest - co własciwie taka mała kudłata namiastka lwa daje człowiekowi ? Lubię psy bo u psa widać emocje, koty zawsze postrzegałem zaś jako zwierzęta z ktorymi nie ma jakiegoś wiekszego kontaktu - poza oczywiście głaskaniem Smile. A jednak ludzie którzy byli zakochani w kotach mieli cechy charakteru do których ja lgnąłem jak mucha na lep. I to nie ludzie którzy mieli psy - a własnie koty. Czy to może mieć jakieś znaczenie...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
jo.aszka



Liczba postów : 17
Join date : 02/12/2010

PisanieTemat: Re: Kotecek na święta, czyli zalety NIEposiadania kota   Pią Gru 17, 2010 4:23 pm

@Waw

Nie musisz się bać patelni i wałka - i to nie tylko z racji odległości Wink Po pierwsze, obcy mi jest fanatyzm kociolubny, a po drugie... hmmm...jakby tu powiedzieć... Ze mną @Waw jest sprawa dość śmieszna. Kiedy byłam młoda i trochę już mniej młoda, to myślałam, że będę mieć psa, a konkretnie owczrka niemieckiego Smile Te dziwaki z kupą sierści i podzespołem mruczącym ciekawiły mnie, wzbudzały sympatię, ale wolałam psy. I tak było do dnia, gdy weszłam nie do tego śmietnika co trzeba, aby wyrzucić śmieci. Rzecz ukonkretniając: w dużym kartonie siedziała mała kulka sierści: wystawiona pewnie przez kogoś w nadziei, że ktoś ją przygarnie. Kotek miał niecałe 3 tygodnie i był bardzo zadbany (czyli z domowego miotu). W pierwszym odruchu nie miałam zamiaru go w ogóle brać. Żal mi było cholernie, kupiłam mu coś do jedzenia i powiedziałam sobie, że jak po powrocie z miasta nadal będzie, to wezmę (mając oczywiście nadzieję, że już go nie będzie Twisted Evil ). I niestety był. Co gorsza, wykaraskał się z pudła i przyczepił człapiąc śmiesznie za mną - jak rzep. I tak się przyczepił na dobre - mam go od 8 lat. Pytasz się, jak to jest mieć kota. Przede wszystkim jest mniej absorbujący od psa _ odpadają poranne spacery, szczekanie, wycie itp. Laughing Ale masz rację: jest mniej wylewny w uczuciach, bardziej introwertyczny. Osobowościowo bardziej pasuje więc do mnie pies Wink Ale kot wiele uczy: cierpliwości, łagodności, wyciszenia, tolerancji. Poza tym z racji posiadania kota dowiedziałam się jak wiele przekłamań jest nt. tych stworzeń. Wiem już, że koty nie są wcale fałszywe, gdyż DOSKONALE pokazują swoj nastroj: kiedy mają dosyć, kiedy są złe i chcą abyś zostawił je w świętym spokoju. Innymi słowy, kot nie atakuje znienacka jak sądzą niektórzy. Po drugie, są bardzo wrażliwe. Np. zdziwieniem dla mnie była jedna z pierwszych wizyt u weterynarza, gdy w wyniku stresu moj kot zaczął zrzucać sierść. Wyłaziły całe kłaki. Nie skomlał i nie szczekał jak pies, ale swoj strach pokazywał w ten sposób. Umie pokazać też radość jak wracam do domu: przerwca się kołami do góry oczekując miziania Smile
I na koniec aby moj wpis nie wyglądał jak manifest pro - koci : wkurza mnie niekiedy jak cholera, brakuje mi radosnego szczekania i tej specyficznego psiego oddania wyrazającego się w tym, że z psem można sobie na dużo pozwolić. Tzn. jak karcę sierść za jakieś zachowanie, to potrafi mnie pacnąć łapą - traktuje mnie jako partnera Wink Żadnego łaszenia się, przerpaszania itp. Koty noszą wysoko łepki ;0
A co do cech ludzi posiadających koty to ciekawy temat. Mógłbyś sprecyzować te ich cechy, które zwracają Twoją uwagę? Chyba, że jest to coś nieuchwytnego.

ps. aby nie było _ nadal chyba preferuję psy i nadal chciałabym mieć owczarka Smile Taka moja schizoidalna natura Twisted Evil
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
waw



Liczba postów : 24
Join date : 02/12/2010

PisanieTemat: Re: Kotecek na święta, czyli zalety NIEposiadania kota   Pon Gru 20, 2010 7:55 pm

Cześć Joaszka. Własciwie to nabiłaś mi takiego kołka że od paru dni przymierzam się do tego posta Smile. Nie żebym był nieśmiały czy cykoryjny, tylko od paru dni zastanawiam się nad tymi ludźmi którzy wybrali koty Smile a nie psy, rybki albo patyczaki. Dziwna ta Twoja/Wasza historia, taka zwykła , najzwyklejsza a jednocześnie niesamowia. Podejrzewam że sporo ludzi mogło by pozazdrościć Twojemu kotu że dzięki Tobie życie nauczyło go że czasem trzeba trafić na śmietnik żeby odnaleźć prawdziwy dom.
Ale wracając do tematu. Znałem i znam trzy osoby które mają koty (nie biorę oczywiście pod uwagę tych znajomych którzy mieszkają na wsi i kot się pałęta u nich po podwórku tylko tych którym - jak mówiłem - kot wypełnia dom.) . Jeden facet i dwie kobiety. Facet był moim pierwszym poważnym partnerem wspinaczkowym ale niestety którejś zimy miał strasznego pecha i już go nigdy nie spytam ani o kota ani o nic. Zostały dwie kobiety. Na tyle ważne że... "Cześć Joaszka. Własciwie to nabiłaś mi takiego kołka że od paru dni przymierzam się do tego posta ..."
Piszesz o cierpliwości, wyciszeniu, spokoju. Tak, to prawda - wszystkie te cechy pasują. Ale też chyba jeszcze jedna: kotem się nie szpanuje - szczególnie zwykłym dachowcem. Psem tak - kotem nie. Pamiętam jak jeszcze mieszkałem w Krakowie i któregoś wieczoru pojechaliśmy z kumplem do sklepu kupić coś na kolację. Sęk w tym że kumpel miał takiego małego huskiego i nie było co z nim zrobić bo jak się z niego spuściło wzrok to zawsze coś wrąbał: kapcie, pilota od telewizora, szczoteczkę do zebów, sandałki itp. Więc wzięliśmy go ze sobą. Do sklepu z psami nie wpuszczają więc zostałem z psem przed sklepem a kolega poszedł po zakupy. Huski jak to huski - ładny piesek... . Powiem Ci Joaszka że to było żenujące - chyba żaden portal randkowy na świecie nie daje takich wyników jak jeden głupi ale ładny pies. Sam nie wiedziałem czy głupsi są ludzie czy psy...
I od tamtej pory tak to postrzegam - ładny pies przy boku to gadżet, "broszka", kosmetyk a nie żywe stworzenie. Zresztą Magdalena Samozwaniec napisała kiedyś książkę pt: "Tylko dla kobiet" (oczywiście jak zobaczyłem tytuł to od razu kupiŁEM Smile)))) ), i w jednym z rozdziałów pisze że jak chcesz poznać z jaką babą (pardon Wink ) masz do czynienia to zobacz jakiego ma psa - jeśli jest chudy, rasowy i wypindrzony to masz do czynienia z zołzą Smile, jeśli zaś jest brzydki, odpasiony, gruby i leniwy to najpewniej to świetna babka i oddana przyjaciółka. I coś w tym jest.
No ale miało być o kotach. Smile Z kotem chyba trochę jest tak że trzeba się starać, trzeba dużo dać wiedząc że wdzięczność będzie mało widoczna. Trzeba więcej dać niż spodziewamy się dostać w zamian. Ostatnim słowem jakim mógłbym określić te dwie "kociary" (choć to idiotyczne slowo) które znam było by słowo egoizm. To słowo do nich nigdy w żaden sposób nie pasowało. I jeszcze jedno : żadna z nich wrażliwości nie nosiła przypiętej na pokaz choć obie były bardzo delikatne. Za to obie do tych swoich kotów dużo gadaly Smile a te koty i tak robiły swoje chociaż zawsze miałem wrażenie że bez tych swoich pań nie były by w stanie wytrzymać dnia. Hmm, kurdę i może o to chodzi...
Fajnie że masz tego kota Joaszka, chyba nawet fajniej że to kot a nie ten Twój wymarzony sliczniutki owczarek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
jo.aszka



Liczba postów : 17
Join date : 02/12/2010

PisanieTemat: Re: Kotecek na święta, czyli zalety NIEposiadania kota   Pon Gru 20, 2010 11:06 pm

@Waw

Nie wiem, czy jeszcze ścierpisz mego posta na temat kocio - psi, ale zaryzykuję Wink A poważnie: jeśli będziesz miał ochotę zamknąć temat to nie odpowiadaj, albo odpisz "koniec wątku" i nie miej skropułów.

Napisałeś ciekawą rzecz: posiadanie psa - najlepeiej rasowego jako afrodyzjak Smile Coś w tym jest. "O...jaki śliczny piesek...a jak się wabi?" itd. A propos: husky też lubię Wink
Rzeczywistość jest brutalna: na mego kota na pewno nikogo bym nie złapała Very Happy Dachowiec i do tego z nadwagą. Plus marne obyczaje.
Nasze relacje wcale nie są harmonijne jak można byloby sądzić. Rzecz się rozchodzi o to, co właśnie napisałeś: brak widocznej reakcji zwrotnej. Myślę jednak, że jest to wina ludzi. Złoszczą się na koty z powodu ich niezalezności, bo jako panowie Wszechświata przyzwyczajeni są, aby inne istoty im służyły. Pies (z wyjątkami) wspaniale się w roli sługi sprawdza. Przychodzi na wezwanie, wyczekuje Ciebie, cieszy się wylewnie jak okażesz mu uczucie. A TO? Wink Cóż... TO (czyli kot) lokalizuje się na równorzędnej pozycji (boję się myśleć, że na NAD - rzędnej Wink) i nie zabiega o Twe względy. To trzeba zaakceptować. I z tym mam cały czas prpblemy. Nie jestem więc idealnym właścicielem kota Wink
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
jo.aszka



Liczba postów : 17
Join date : 02/12/2010

PisanieTemat: Re: Kotecek na święta, czyli zalety NIEposiadania kota   Pon Gru 20, 2010 11:08 pm

ps. jeszcze o tym gadaniu do kota

I owszem: dużo mówię. Nie wszystkie słowa jednak nadają się do cytowania Wink Z tego powodu jak diabli unikam sierściucha w Wigilię. Mógłby być rewanż.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
waw



Liczba postów : 24
Join date : 02/12/2010

PisanieTemat: Re: Kotecek na święta, czyli zalety NIEposiadania kota   Wto Gru 21, 2010 7:47 pm

@Joaszka
Temat kotów sam nam się wyczerpie, tymbardziej że ja o kotach pojęcia zielonego nie mam. Ale prawdę powiedziawszy bardzo dobrze mi się dywaguje na temat nieskażony polityką bo przyznam Ci szczerze że dyskusje polityczne powoli zaczynają mi wychodzić uszami. Tymbardziej że zauważam że niemal każda dyskusja czy analiza tu i ówdzie Wink przestaje już przypominać dyskusję a bardziej walkę narodowo-wyzwoleńczą. Ale zostawię sobie te uwagi dla siebie. Chociaż oczywiście jest taki jeden kot który był swego czasu bohaterem polskiej polityki.
Nie wiem czy to tylko wrażenie czy faktycznie tak jest ale chyba jednak to kobiety częściej mają koty. Faceci raczej mają psy. Chociaż to pewnie złożona sprawa. Pytanie tylko czy to kwestia natury psa lub kota czy może estetyki, wielkości itp. Np na dorocznym "pochodzie jamników" w Krakowie zdecydowanie przeważają właścicielki niż właściciele. A moze po prostu kobiety - które jak wiadomo są w takim codziennym domowym życiu bardziej praktyczne (pomijając chwile słabości w galeriach handlowych), wolą koty bo są mniejsze, czyste i nie hałasują. U Ciebie to był przypadek chociaż przez te osiem lat przekułaś go w oczywistość. A może kot lepiej sobie radzi w domu ...sam... .
Wiesz co mnie w kotach zawsze jakoś intrygowalo? No, tak - głupie pytanie - skąd mozesz wiedzieć Smile. Intrygowało mnie to że kot jest podobno jakoś tam inaczej naładowany i odpowiadają mu dokładnie inne miejsca niż człowiekowi. Woli jak jest wilgotno. Zresztą z racji swojego zawodu zetknałem się z taką teorią - dość przyznam ludową - że tam gdzie gnieżdżą się koty nie buduje się domu. Z drugiej jednak strony nie jest tajemnicą że kot lgnie u człowieka do miejsc chorych. Kilka razy slyszałem że ludzie mający choroby żołądka czy jelit przeważnie są dla kota jak mięciutka poducha Smile. Kotu z jakichś tajemniczych powodów odpowiada takie zaburzenie w harmonii energetycznej chorych miejsc. Może w atmosferze pozamaterialnej kot też harmonizuje przestrzeń ? No bo szukanie na siłę teorii że kot jest lepszy od psa lub odwrotnie było by dość zabawne - prawda? Smile Są poprostu inne.
A tak poza tym to nie wiem czy pamiętasz ale mieliśmy kiedyś układ medialny. Ostatnio przykleiły się do mnie dwie piosenki A-ha: "Manhattan Skyline" i "High and low". A ten Windwept odczepił się ode mnie po jakichś...dwóch miesiącach. chociaż co chwila wraca. Obawiam się że wałek i patelnia mogły mieć zastosowanie Smile
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
jo.aszka



Liczba postów : 17
Join date : 02/12/2010

PisanieTemat: Re: Kotecek na święta, czyli zalety NIEposiadania kota   Wto Gru 21, 2010 10:52 pm

@Waw

Fakt, że faceci częściej mają psy. Jakbym była nawiedzoną feministką, to bym powiedziała, że właśnie z tego powodu, o ktorym wspomniałam we wcześniejszym moim wpisie: że psy można wytresować , a mężczyźni lubią mieć posłuch Wink No dobrze, porzucam te seksistowskie dywagacje (notabene: tak akcentowane różnice między kobietami a mężczyznami uważam za mocno przesadzone. MYślę oczywiście o sferze emocjonalno - psychicznej, a nie o budowie fizjologicznej Wink).
Wracając do tematu: dzisiaj jednak widziałam mocno zbudowanego faceta o wyglądzie budzącym respekt, który trzymał za pazuchą kurtki małego kotka Smile I wiesz co? Wyglądało to bardzo fajnie SmileSmile Smile
O produkcji przez koty jonów ujemnych i jonizowaniu w sposób pozytywny przez nich otoczenia słyszałam. Z tego właśnie powodu kot jest dobry na bol głowy, choroby serca itp. I ponoć obniża stres Wink Dla mnie totalną tajmenicą są np. długie wędrówki kotów (i psów też) i docieranie do miejsca przeznaczenia. Ponoc kierują się one polem magnetycznym ziemi. Nie wchodzę dalej w temat, bo jak może pamiętasz z blogu Kataryny , nie raz deklarowałam, że jestem laikiem w naukach ścisłych Wink
I jeszcze jedna rzecz mnie ciekawi: jak koty/psy odbierają komunikację z nami - ludźmi. Mam na myśli to, czy one mają poczucie tego, że są niekiedy (lub bardzo często) niezrozumiane , czy je to wnerwia, czy wreszcie czują się wśród ludzi - domowników wyobcowane (z racji różnicy gatunków). Myślałam nad tym nie raz patrząc na swoją sierść, jak patrzy się na mnie wyczekująco, miauczy, a ja za cholerę nie wiem o co mu chodzi.
A nazwiązując do układu medialnego. Ostatnio o nim myślałam jak słuchałam Radiohead "Creep" . Miałam nawet wysłać link, ale jakoś tak nie miałam śmiałości Smile
Wizja wałka i patelni przybliża się z szybkością światła. Wiesz czego teraz słucham?? Tak! Zgadłeś : A - HA! A że bardzo ich lubiłam , a oni nagrali parę utworów, to mam zajęcie na najbliższe godziny. Dzięki @Waw Wink Osobiście najbardziej przypadłY mi z ich dyskografii : Crying in the rain, Haunting high and low (wspomniany przez Ciebie), Take on me i to:

http://www.youtube.com/watch?v=XKT1PScntxU&feature=related

I oczywiście znane "The shine is always on tv". Tak na marginesie moj gust muzyczny jest dość skomplikowany i stanowi dośc dobrą egzemplifikację mej osobowości Wink Ale t o już temat na innego posta (tzn. gust muzyczny, nie osobowość).

Zgodzę się z Tobą , że taka rozmowa o kotach/psach to fajna odskocznia od tematów politycznych. I do tego tutaj, gdzie żadna angela lub gonzo nie dopadną mnie pisząc, że posiadam kota, gdyż włascieilem kota jest też prezes Wink
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
waw



Liczba postów : 24
Join date : 02/12/2010

PisanieTemat: No bo kogo mam zapytać   Pią Sty 21, 2011 10:11 pm

@Joaszka
Cześć Asia Smile. Wiem - wygląda na zwykłą zaczepkę Smile. No, może trochę bo bardziej przywiązuję się do ludzi niż do miejsc. Ale mimo wszystko naprawdę faktem jest że dziś miałem strasznie głupi sen. Śniło mi sie że ... zgubiłem bluze z polara. A potem szedłem z ...no własnie nie pamiętam z kim i nagle patrzę a ta bluza leży gdzieś pod murem. A na tej bluzie leży zdechły kot. Czarny ale cały jakiś brudny, zabłocony. No i już mialem sobie pójść - bez bluzy oczywiście - kiedy okazało się że kot żyje. Po prostu był sssstrasznie wychudzony i zaniedbany i jakiś czort kazał mu się ucapić jak brzytwy tego mojego nieszczęsnego czarnego polara firmy"J.W."Smile. Wziąłem sobie polar a kot został. Ale szedł za mną i cały czas miałem (przez sen) wyrzuty sumienia że "jak to! Przecież on trzymając tą moją bluzę czekał że przyjdę i mu pomogę" I kurdę nie wiem co było potem bo nie pamiętam. Chyba go wziąłem ale nie wiem Smile.
Chodzi mi to cały dzień po głowie. Co może znaczyć taki idiotyczny sen? Kogo miałem zapytać jak nie Ciebie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
jo.aszka



Liczba postów : 17
Join date : 02/12/2010

PisanieTemat: Re: Kotecek na święta, czyli zalety NIEposiadania kota   Nie Sty 23, 2011 6:56 pm

Witaj Waw,


Nie jestem ekspertką od snów, ale będąc zupełnie nieobiektywną w sprawie kotów zinterpretuję go oczywiscie tak:
kot na Twym polarze to znak od jakiejś kociej sieroty (kręcącej się może w Twoim otoczeniu) , że szuka domu i to ma być Twoj dom Smile Tak na serio, to ponoć rzeczywiście koty mają to w sobie, że to one wyznaczają sobie ofiarę, która się nim zaopiekuje. Oj.. co ja piszę.. Wink pełnego dobrego serca człowieka Twisted Evil
A tak w ogóle to bardzo fajnie, że napisałeś. Takie zaczepki są mile widziane. Napisałam nawet słowa do Ciebie skierowane na blogu Kataryny w tym dniu, gdy oznajmiłeś nam, że robisz sobie przerwę, ale nie wiem, czy przeczytałeś. Zresztą, mniejsza z tym.


pozdrawiam Cię serdecznie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
waw



Liczba postów : 24
Join date : 02/12/2010

PisanieTemat: @Joaszka   Wto Sty 25, 2011 6:45 pm

Bry Smile Na razie żaden kociak mnie jeszcze nie ustrzelił Smile. Polar też wisi jak wisiał w przedpokoju. Zobaczymy co będzie dalej. Przeczytałem na forum Twój post skierowany do mnie. Dziękuję Smile. Zresztą nieraz broniłaś także moich racji - czasem jako jedyna. Zresztą, są tematy o których dyskutować nie musimy bo ani nie czas ale przede wszystkim nie miejsce. Jeśli było by cos do wyjaśniania to jedynym do tego forum jest forum Kataryny. Kto wie, może kiedyś będzie okazja i potrzeba, na razie chyba nie ma. Ale przyznam Ci szczerze że bardzo brakuje mi na codzień Ciebie, Gsl, Lexie, Starego Obserwatora czy Piernika. Warto było się wynieść żeby poczuć że ktoś jest człowiekowi bliski i potrzebny. Na codzień tego nie widać. Nieważne zresztą - Gsl także miała rację mówiąc ze mi też należy się chwila relaksu bo zaczynam być przewrażliwiony. Miała rację - naprawdę. Jest takie porzekadło że największą krzywdą jaką można zrobić człowiekowi to zostawić go na pastwę świata i ... samego siebie. Czasem coś co postrzegamy jako atak, w rzeczywistości jest czystą dłonią podaną na ratunek przez przyjaciela.
Rozpycham się teraz na Salonie24 Smile. Jestem tam waw75 . Trochę głupio ale nic mądrzejszego jak zwykle nie wpadło mi do łba:). I powiem Ci Asia że nawet dobrze się tam czuję, choć nie ma tam takiej wspólnoty jak u nas. Jestem całkowicie nieznany, nikt ze mną nie polemizuje ale dzięki temu czuję się swobodnie. Za to muszę przyznać że bogactwo tematów i autorów jest poprostu niebywałe! Tamto forum wciąga dokładnie tak jak "nasza Kataryna" (zresztą na jej nowy wpis czekam tam z utęsknieniem, naprawdę).
Najbardziej boję się tylko że z Wami stracę kontakt - i słowo "boję" nie jest przypadkowe. Jeśli tylko nie masz nic przeciwko temu to będę tu wpadał. Dobrze?
wawrzek
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
jo.aszka



Liczba postów : 17
Join date : 02/12/2010

PisanieTemat: Re: Kotecek na święta, czyli zalety NIEposiadania kota   Czw Sty 27, 2011 9:48 pm

Witaj Waw,


To że polar wisi nadal w przedpokoju nic nie oznacza Twisted Evil Z kotami nie znasz dnia ani godziny i doskonale wiesz, że pisze to osoba po przejściach Wink Dzisiaj jak wracałam z pracy i szłam w kierunku domu to znowu jakaś mała łajza się do mnie doczepiła. Miauczała, ocierała się i ewidentnie coś knuła. Dziwne, bo niedaleko ode mnie szły 3 osoby, ale oczywiście ofiarą znowu byłam ja. Na moje szczęście kotecek był domowy (miał obróżkę).
W Salonie24 też często bywam, piszę jednak sporadycznie. Przemknął mi przed oczami Twoj nick, a ostatnio nawet dzisiaj. Wiesz pewnie, że pani J.Jankowska umieściła fragment Twojej (bo Twojej, prawda?) wypowiedzi w swojej najnowszej notce? Smile
Bogactwo tematów na Salonie jest rzeczywiście imponujące. Z powodzeniem można tam spędzić cały dzień. Muszę się bardzo pilnować, aby nie "wsiąknąć" na dobre Smile Już i tak zaobserwowałam uzależnienie od blogu Kataryny, zresztą dotuyczy to również Salonu .
Od Kataryny nie wzięłam wprawdzie urlopu, ale również rzadziej się udzielam. Dzisiaj dopiero napisałam, ale to był tylko wyraz poparcia dla Staregopiernika domagającego się od Kataryny zwiększonej opieki nad swoim blogiem. Niestety, ale ostatnio jest szczególnie dużo osób, które wchodzą i to bynajmniej nie z zamiarem poważnej dyskusji. Jest męczący natłok wypowiedzi typu gonzo, fan-edka itp. Irytujące.
O pozwolenie na Twoje wypowiedzi tutaj nawet nie masz co pytać Smile Nie mówiąc o tym, że to nie ja, ale Toto jest bossem Wink


pozdrawiam

Aśka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
waw



Liczba postów : 24
Join date : 02/12/2010

PisanieTemat: @Joaszka   Nie Sty 30, 2011 12:24 am

Korekta: nie jesteś po przejściach a w czasie przejść Smile.
A widzisz - a ja się zawsze jakoś wzbraniałem przed Salonem24. Kompletnie mi nie pasił - właściwie wszystko co tam czytałem to był efekt tego że ktoś zapodał linka u Kataryny. No, tak -wyżaliłem się Pani Jankowskiej i przytoczyła moje słowa... też byłem w szoku. Mialem swoje pięć sekund w życiu Smile))) Niestety potem w polemice pokłóciłem się "śmiertelnie" a jakimś Estimado i czar prysnął Smile. A pyskówka czasem tam jest taka że blog Kataryny wymięka Smile - zresztą wiesz - tyle tylko że zawsze można "przejść do innego pokoju"Smile a u naszej Kasi nie.
Dziś była ciekawa wymiana zdań na blogu Marka Jurka. Otóż Marszałek Jurek zaproponował ponoć Jarosławowi Kaczyńskiemu 15 stycznia żeby stworzyć wspólny blok wyborczy do senatu: PiS, Prawica RP i PJN. Oczywiście z uwzględnieniem podziału proporcji. Coś takiego jak kiedyś blok Senat 2000. No i się coś nie dogadali. Wiem że Błaszczak bodaj to tłumaczył że wspólna llista krajowa OK tylko spór poszedł o dalszy kształt wspólnego klubu parlamentarnego i dyscyplinę głosowań. dla mnie jako laika - nieznającego niuansów pracy parlamentarnej wydaje się absurdem że nie udało im się dogadać. Niestety Pan Jurek nie powiedział dlaczego w rezultacie nie zgodzili się na ten wspólny klub i lojalność - choć można się tylko domyślać. Ale powiem Ci szczerze Asia że jakoś się żachnąłem na Jarosława Kaczyńskiego po tym wpisie Marka Jurka.
No a poza tym wszyscy zdrowi Smile. Byliśmy dziś w Krynicy - to tak zeby Cię wnerwić. Na pociechę dodam że dziecię znajomych miało problemy z żołądkiem w czasie drogi a wujek wawrzek siedział z tyłu i ...musiałem sobie przypomnieć zagadnienia z czasów wolontariatu - rozdział: sprzątanie po wymiotowaniu:))))). Jakieś dwa tygodnie temu owi znajomi uczestniczyli w okolicy w spotkaniu z Cezarym Grabarczykiem. W tym samym czasie zaś inni znajomi również brali udział w innej imprezie z jego udziałem - wszyscy choć głosują na PO i nawzajem się nie znają "zeznali" to samo: cwaniak i burak Smile)))). Zabawne bo ja z kolei parę razy miałem to nieszczęście wypytywać o coś Aleksandra Grada i wrażenia miałem identyczne. Pozdrawiam Cię serdecznie. Wchodziłem parę razy do Kataryny żeby zobaczyć jak komentujecie i co myślicie ale ani Ty ani Gsl ani Lexie się nie odzywają. Zima to czy jak?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
jo.aszka



Liczba postów : 17
Join date : 02/12/2010

PisanieTemat: Re: Kotecek na święta, czyli zalety NIEposiadania kota   Pon Sty 31, 2011 5:01 pm

Dzień dobry Wawrzek (odważę się w końcu i spytam: to skrót od imienia Wawrzyniec, czy też dalsze jakieś modyfikacje nicka?)

Na blog M.Jurka wpadłam w przelocie, przeczytałam. Na 1 rzut oka rzeczywiście można się zirytować, ale może jest w tym jakieś drugie dno, które stawia sprawę w innym świetle?
Chciałabym bardzo, aby ktoś PO odstawił od władzy, ale póki co czarno to widzę. Chodzi mi o społeczny odbiór PiS-u. Mam zresztą swoje małe pole bitewne ze swoim tatą Wink Tzn. to za dużo powiedziane, bo ani ja nie jestem typem pieniacza, ani on (chociaż oczywiście uważam, że jeśli ktoś bardziej to on Wink). I wiesz jaki morał z tego dla mnie płynie?Wiem, że moj tata to żaden materiał reprezentatywny do badań, ale jego zachowanie coś tam mówi. On słucha tylko tok fm, tvn i czyta gw. Niczego innego, bo jak twierdzi, "tam wiadomo co napiszą i powiedzą". I ja mu się nawet nie dziwię, że ma takie poglądy. Słuchając jednego tylko źródła informacji też może bym tak myślała jak on.
Dziękuję za ten akcent o wymiotowaniu, bo już bym sczezła Twisted Evil Nigdy nie byłam w Krynicy Górskiej. Napisz mi coś więcej proszę. Za tydzień - jeśli dobrze pojdzie - pojadę do Szklarskiej. Średnio mi odpowiada, ale to wola większości (rodzinnej). Mnie pewnie zostaną spacery, bo do nart (wiem, wiem... jestem nienormalna) nie umiem się przekonać. To dłuższa historia.
Abstrahując od polityki i gór: oglądałeś "Czarnego Łabędzia" D.Aronofskiego? Właśnie słucham ścieżki dźwiękowej. Na filmie byłam.
Chętnie przeczytałabym Twoje wrażenia.

A co do blogu Kataryny: Lexie dawno rzeczywiście nie było, Gsl wpadła chyba wczoraj na moment. Ja mam jakiś przestój. Ale czytam.

pozdrawiam

Aśka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
waw



Liczba postów : 24
Join date : 02/12/2010

PisanieTemat: Re: Kotecek na święta, czyli zalety NIEposiadania kota   Sro Lut 02, 2011 9:54 am

Cześć Asia. No Smile, tzn: tak - waw to od wawrzyniec - ja nie jestem jakoś specjalnie skomplikowany.
Nie oglądałem "Czarnego łabędzia", nie słyszałem w ogóle o tym filmie. Ale bardzo chciałem napisać coś błyskotliwego Smile i patrzyłem na trailery, sceny, opisy itp. No i ... nadal nic błyskotliwego nie wymyśliłem Smile. Ale faktycznie wygląda na to ze mocny film. Ale powiedz - czy te "momenty" są faktycznie takie szokujące? Bo (wiem że to głupio zabrzmi - w końcu stereotyp to rzecz święta) dla mnie "obowiązkowy seks" który ma przyciągnąć dodatkowe miliony za bilety, zazwyczaj poprostu obrzydza mi film. A swoją drogą wygląda na to że od czasu "Closer" to każdy film z Nataly Portman jest conajmniej wart obejrzenia - taka naturalna kolej rzeczy. Ona chyba jest perfekcjonistką - nic dziwnego że tak dobrze zagrała tego "łabędzia". Obejrzę na pewno - dzięki za anons.
Głupio trochę z Tatą, co....? Ja ma bardzo podobny klimat z żoną, tyle ze moja żona nie cofa się nigdy o milimetr Smile - moze dlatego dyskusje na forum z ostrymi platformersami rzadko są w stanie wyprowadzić mnie z równowagi. Mam wprawę Smile Na szczęście ani Ciebie i Tatę ani mnie i moją żonę nie połączyła polityka i to nie polityka jest w stanie nas podzielić. Każdy ma swoją uczciwą optykę która nie ma kompletnie nic wspólnego ze złą wolą. Szkoda mi tylko Twojego Taty i mojej żony bo coś mi się zdaje że są już w wyraźnej mniejszości, a będzie jeszcze gorzej. Wiatr coraz wyraźniej zaczyna wiać w inną stronę i wygląda na to ze lada moment popieranie PO i Tuska stanie się passe - a to jest główna motywacja większości dziennikarzy. Oczywiście zwolennikami Jarosława Kaczyńskiego pewnie się nie staną, ale moze bieguny będą coraz bliżej.
Wczoraj profesor Rybiński ogłosił powstanie tej Komisji Ekspertów Niezależnych. Fakt - Hypki mąci sielankowy obraz tej komisji ale samo jej powstanie pokazuje że PO powolutku zaczyna tracić poparcie tzw. elit - a jak już ostatecznie do tego dojdzie to młodzi wykształceni z wielkich miast zwiną manatki szybciej niż ktoś sądzi. Ostatnim orężem zostanie pewnie użycie pudli typu Tomasz Karolak albo Kuba Wojewódzki i to wyłącznie w kontekście czarnego PR przeciw Jarosławowi Kaczyńskiemu. Bardzo ciekawą tezę - nie wiem czy czytałaś - postawila Paczula. Według niej środowiska władzy zaczynają w tej sytuacji preparować coś w rodzaju koncesjonowanej opozycji. Takiej niby krytycznej ale jednoczesnie sojuszniczej w walce z PiSem. Na lidera tej opozycji Paczula typuje profesora Balcerowicza. Moim zdaniem - którego Paczula nie podziela - jast scenariusz że role dyskusji politycznej z opozycją przejmie słodkie pierdzenie ekspertów: Boniego i Jana Krzysztofa Bieleckiego ze jednej strony a Balcerowicza z drugiej.
Dla Twojego Taty i mojej żony powtórzy się scenariusz z czasu kiedy już nie dało się bronić Unii Wolności - nie przyznają że popierali partaczy i nieuczciwych cwaniaków tylko ... powiedzą że już nie interesują się polityką, polityka jest brudna a w ogóle to nie mają już swojej reprezentacji politycznej i będą czekać na następnego Tuska, następnego Geremka albo następnego .... Balcerowicza który znów przekona ich że popierają błękitną krew władzy. Będzi ekolejny historyczny kompromis "wszystkich rozsądnych" stron: PO - eksperci pod wadzą Balcerowicza (pozostałe strony jak wiadomo razsądne nie są i nie ma się co nimi przejmować).
A! - bym zapomniał - czytałem wczoraj wpis "Beretu w akcji"(choć bardziej pasowało by : "beretka w akcji" bo autorka jest kobietą Smile ). Wpis z kwietnia 2010 ale ma nominację do "Notki roku 2010". Polecam Asia - świetny jest!
A poza tym to wszedzie dobrze gdzie nas nie ma - dla mnie Krynica ni ejest już atrakcyjna za to Szklarska Poręba to cymesik Smile bo w życiu tam nie byłem a radiowa "Trójka" kusi od lat.
Trzymaj się dzielnie Asia.
p.s. A gdybyś miała wymienić 5 najlepszych filmów w życiu....Wink?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
jo.aszka



Liczba postów : 17
Join date : 02/12/2010

PisanieTemat: Re: Kotecek na święta, czyli zalety NIEposiadania kota   Czw Lut 03, 2011 8:20 pm

Wieczór dobry Wawrzek,

Wpierw będzie o polityce i miejmy to już za sobą Wink Moj tata od lat był sympatykiem UD, UW, więc w naturalny sposób i PO. Nie wiem co zrobi po jej (oby!) rozpadzie. Pewnie będzie jak napisałeś: znajdzie sobie nowego "Tuska" czy kogoś w stylu Tadeusza Mazowieckiego. A propos koncepcji Paczuli: też by mu ten rozwój wydarzeń pasował, bo bardzo ceni Balcerowicza Wink
Na szczęście w domu mam święty spokój, bo mąż podziela moje poglądy. Dlatego współczuję Ci trochę sytuacji i rzeczywiście już wiem skad ta Twoja niezwykła cierpliwość w rozmowach.
Fakt jest faktem, że zwolennikom PO jest coraz bardziej niewygodnie. JUż im coraz trudniej bronić swoich idoli - przynajmniej takie mam wrażenie.
Dzisiaj szłam sobie ulicą i widzę nagle jakichś dwóch młodych ludzi ze znakami w rękach i jakimiś ulotkami, które usiłowali wręczyć przechodniom. Byli dla łatwiejszego rozpoznania ubrani w pomrańczowe kamizelki. Podchodzę bliżej i widzę "Dzień bez Smoleńska". No tak...zapomniałam o tej szczytnej akcji. Swoją drogą nie widzisz Waw bzdurności całego przedsięwzięcia? Chcą dnia bez Smoleńska a kwitną w centrum miasta z wybitym na znakach i ulotkach słowem "Smoleńsk" i robią wokół tego zamieszanie Twisted Evil Po drugie, co im własciwie to przeszkadza? Niech nie oglądają i niech nie słuchają. Trzecia uwaga jest już bardziej refleksyjna i dośc smutna. Smoleńsk pochłonął tyle ofiar, w tym parę prezydencką, dowódców wojskowych, czołowych polityków, a okazuje się, że ktoś zarządza akcję że nie chce o tym już słuchać bo jest tematem zmęczony. Dziwne to.
Tekst Bereta(tki) w akcji czytałam. Za 1 razem się rozpłakałam. Kurcze,... ma tyle emocji w sobie. Ruszyło mnie. Za drugim też się wzruszyłam. I głosowałam na niego Smile
A teraz trochę kultury Wink
"Czarnego łabędzia" polecam. Muszę sobie ten film jeszcze poukładać w głowie, aby coś sensownego na jego temat napisać. Podobał mi się choć z drugiej strony uważam, że Aronofsky ma lepsze na swoim koncie, np. "Requiem dla snu". czy "Pi". Źródło" też zrobiło na mnie wrażenie. Pytasz się mnie o te 'sceny' Wink Film może chwilami rzeczywiście przerazać, aczkolwiek jest to do przeżycia. Sceny seksu można w tym akurat obrazie ostatecznie uznać za potrzebne, chociaż myślę, że bez nich też film zbytnio by nie stracił. One po prostu w jakiś tam sposób dopełniały obrazu głównej bohaterki i głównego problemu. Nic więcej nie napiszę, bo wówczas byłby to już spam Smile Podobnie jak Ty sądzę, że seks jest zbyt przereklamowanym środkiem i w wielu filmach po prostu zbędnym. Ale cóż... jak sam napisałeś: to prosta metoda na przyciągnięcie widzów. A to, że w wielu przypadkach film się okazał dla niektórych za trudny, bo oni przyszli tylko na "momenty" to inna sprawa Twisted Evil . Wymieniony przez Ciebie "Closer" oglądałam i baaardzo mi się podobał Smile
Zadałeś na koniec trudne pytanie. Wiesz o tym, prawda? Wink Widzisz Wawrzek..ze mną jest trochę trudna sprawa. Zdarza się tak, że nie oglądam filmów obwołanych jako kultowe, np. nie widziałam jeszcze Matrixa - choć sobie obiecałam, że czas najwyższy w końcu to zobaczyć. "Władcy pierścieni" i pozostałych części trż nie widziałam. Moj wybór tych "5 filmów" może nie pokrywać się z tzw. klasyką kina. Hm... myślę teraz i chyba kłamię Very Happy Przypomniałam sobie, że miałam zamiar wymienić "Ojca chrzestnego" i "12 gniewnych ludzi" Smile Smile Smile Oto proszę państwa moja konsekwencja Wink
Więc dobrze, niech będzie:
1 "Ojciec chrzestny"
2. "12 gniewnych ludzi"
3. "Prestiż"
4. wspomniane "Requiem dla snu"
5. "Generał Nil"

i muszę o nim wspomnieć: "Non ti muovere" (Namiętność). A propos: jest w nim duuużo scen z seksem w roli głównej, ale w tym filmie ma to głęboki sens. I nie razi.

i dużo, dużo więcej, ale poprosiłeś ograniczenie listy do 5, to proszę bardzo. Pewnie za godzinę przypomnę sobie o jakichś tam jeszcze ważniejszych, ale trudno Wink

I małe uwagi do powyższej listy: są t o filmy, które zrobiły na mnie ogromne wrażenie, po których osiągnięciu czułam lekkie oszołomienie i uczucie nierealności Wink Nie wiem jak to wytłumaczyć...po prostu ciężko mi było wrócić do "tu i teraz". Już wiem jak to określić: dały porządnego kopa w mózg . No!

ale się rozpisałam

a Twoje filmy?

pozdrawiam

Aśka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
waw



Liczba postów : 24
Join date : 02/12/2010

PisanieTemat: Re: Kotecek na święta, czyli zalety NIEposiadania kota   Pią Lut 11, 2011 10:46 pm

Dobry wieczór Asia - odpowiem w kategorii "kultura". Skoro Toto podzielił dyskusję na działy tematyczne to niech tak będzie, a żaden z moich ullubionych filmów nie jest o kotach Smile
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
waw



Liczba postów : 24
Join date : 02/12/2010

PisanieTemat: Re: Kotecek na święta, czyli zalety NIEposiadania kota   Sob Lut 12, 2011 10:41 am

Asia, przepraszam, wysmarowałem w nocy rzetelnego majla w dziale "sztuka" ale albo nie poszedł albo zniknął. Nie wnikam. Moja piątka to:
1. "Plac Zbawiciela"
2. "American Beauty"
3. "Moody Beach" (Richard Roy, 1990)
4. "Moja lewa stopa"
5. "Tydzień z życia mężczyzny"

Też miałem potworny dylemat bo jeszcze pewnie z 5 innych filmów mógłbym wrzucić ale te pięć na pewno wywarły największy wpływ na moje życie - szczególnie 4 pierwsze.
Kurczę, nie mam teraz za bardzo czasu powtórzyć wczorajszy list.
Do usłyszenia
wawrzek
p.s. A swoją drogą może inni też by dorzucili swoją "piątkę"? Mozę ułozyła by się jakaś np fajna "dwudziestka" Smile filmów do obowiązkowego obejrzenia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
jo.aszka



Liczba postów : 17
Join date : 02/12/2010

PisanieTemat: Re: Kotecek na święta, czyli zalety NIEposiadania kota   Pon Lut 14, 2011 7:22 pm

Witaj Wawrzek,

Możemy przenieść nasz wątek do działu "Sztuka" (mimo tego, że osobiście znam przynajmniej jeden film o kotach tj. Simon's cat;)) . Jest szansa na to, że więcej osób zabrałoby głos.
Odniosę się do podanych przez Ciebie filmów:
"Plac Zbawiciela" - oglądałam dwa razy. Film bardzo ciężki, "gęsty", trafia w emocje. Podczas jego oglądania czułam beznajdzieję, rozpacz, złośc, współczucie, smutek. Wiem, że to się czuje przy niemal każdym filmie, ale tu było bardzo plastycznie. Nie wiem jak to Krauzowie zrobili, ale obraz ten odebrałam bardzo osobiście. Za kązdym razem czułam go całym ciałem. swietna gra głównych aktorów. To tyle.
"American Beauty" - Kevina Spacey bardzo cenię . M.in. za genialną roolę w "Podejrzani" (POLECAM!!! - jeśli oczywiście nie widziałeś) i w popularnym "K-Pax". Musiałabym sobie wspomniany obraz przypomnieć,aby się wypowiedzieć w miarę rozsądny sposób
"Moja lewa stopa" - duzo słyszałam, nie widziałam, muszę zobaczyć Smile
"Moody beach" - komopletnie nic nie wiem. Nawet na filmwebie nie znalazłam. Możesz coś więcej napisać?

ps. A wracając do naszej ulubionej polityki/Wink - czytałeś list pracowników Uniwersytetu Warszaqwskiego? Pewnie tak, ale tak tylko pytam Smile
Czy to przelom?
Mam mieszane uczucia.
Z jednej strony cieszę się, że taki tekst (świetny!!!) powstał, a z drugiej... szkoda, że tak późno


pozdrawiam

Aśka

ps. 2.

byłam w Szklarskiej. Uważam, że mocno przereklamowana. Z czystym sumieniem mogę polecieć kawiarnię "Fantazja" Smile i szlak na SZklarkę Wink
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
waw



Liczba postów : 24
Join date : 02/12/2010

PisanieTemat: Re: Kotecek na święta, czyli zalety NIEposiadania kota   Wto Lut 15, 2011 11:23 pm

Hej Asia Smile
Daruję sobie chyba jednak ten dział "Sztuka" - i tak wygląda na to ze poza nami dwojgiem rzadko tu ktoś zagląda więc chyba bałaganu nie narobimy. Zresztą jak obejrzałem filmik który do Kataryny wrzuciła Gsl - z tym kotem w zwolnionych obrotach to kurdę mnie zatkało Smile. Oglądałem to chyba z pięć razy. Kapitalne!
Nie czytałem tego listu pracowników UW - daj mi proszę jakiegoś linka. Wiesz, w tym salonie jest tak masakrycznie dużo tekstów że śledzenie wszystkiego to patologia. Podejrzewam że 90 procent mi umyka.
Co do filmów to kurczę, trochę sie boję wdawać z Tobą w dyskusje bo widzę od początku że masz sto razy większą wiedzę ode mnie. Ja traktuję kino w myśl takiej, hmm, jak by to powiedzieć? - w myśl czegoś w rodzaju "prawdy etapu" (tak sobie pożyczę od Mazurka Smile ). Podejrzewam że połowa filmów które robiły na mnie piorunujące wrażenie przed kilkoma laty dziś uznałbym za kicze, albo za nudne jak flaki z olejem. I tak film "Moja lewa stopa" to było moje pierwsze zderzenie z problemem niepełnosprawności. To było duże wrażenie. Mniej więcej w tym samym czasie całkiem przypadkowo wpadła mi w rece książka Hartmuta Gagelmanna "Kaj znów się śmieje". Nie wiem czy moje życie potoczyło by się tak jak się potoczyło gdyby nie te dwie rzeczy. Chyba nic nigdy nie nauczyło mnie tyle o spojrzeniu na drugiego człowieka co te parę lat pracy z niepełnosprawnymi. Nawet dziś kiedy projektuję ośrodek opiekuńczy dla chorych dzieci to nie wyobrażam sobie że mógłbym kiedyś nie przeczytać tej książki, nie obejrzeć tego filmu... a potem nie myć komuś zębów, golić, wsadzać czopków, kąpać i wycierać tyłka, zabierać na tańce, uczyć się tańczyć z dziewczyną siedzącą na wózku i nie nabrać wyrzutów sumienia że nie potrafię naprawde kochać. To jest właśnie życie. A gdyby kiedyś wpadła Ci w ręce książka "Zapiski nocnych dyżurów" Jacka Baczaka to polecam spróbować jej sprostać. Nie jest łatwo ale warto.
"Plac Zbawiciela" - hmm, co ja będe gadał. Znasz ten film. Powiem Ci tylko że ja go obejrzalem w ostatniej chwili... . Dzis gdybym miał wymienić najlepszy film jaki widzialem w życiu to pewnie był by to własnie Plac Zbawiciela. Taka była moja "prawda etapu" Smile Pokazał mi co się stanie kiedy już ...
"American Beauty" to też film o ludzkich czystych marzeniach, potrzebach, intencjach. Film o którym się mysli wiele tygodni. I na koniec ze zdziwieniem dociera do człowieka że największy psychol i łajdak był tak naprawdę jedyną zdrową, mądrą i przyzwoitą osobą w scenariuszu. Takie filmy pomagają rozumieć ludzi. No a poza tym w A.B. odnalazłem wiele rzeczy które ja też chciałem powiedzieć. Kevin Spacy zresztą chyba bryluje w takich filmach bo i "K-Pax" i "Kroniki portowe" i "Negocjator" mają te znamiona - dają zadanie domowe: ucz się ludzi Smile . A propos - nawet nie wiesz jaki byłem zdziwony kiedy po kilku tygodniach po obejrzeniu "Closer" dotarło do mnie że jedyną uczciwą i szczerą osobą w tym filmie była...Jane Jones...striptiserka, ukrywająca się pod fałszywym nazwiskiem. A przecież tak własnie było.
Ten film o którym nie słyszałaś, czyli "Moody Beach" to nie żaden hicior. Zresztą ja to oglądałem w TV. I żeby było smieszniej miał tytuł: "Dom w Moody Beach" Smile. Architekt, facet przed czterdziestką, gość - jak śpiewają Strachy na lachy: "Chory na wszystko". Przegrany, wypalony gość. W Mody Beach umiera jego matka która go zresztą olała jeszcze w dziecińskwie. Dostaje po niej wielki dom, Bierze kilka dni urlopu i jedzie tą chałupę sprzedać. Na miejscu okazuje sie że w domu mieszka nielegalna imigrantka. Wink I nic Ci więcej nie powiem Smile. Ale OK - coś jednak powiem Smile))) - to będzie cytat z piosenki Miss Sarajevo, partia śpiewana przez Luciano Pavarottiego:
"Mówi się, że rzeka
Znajdzie swoją drogę do morza
I jak rzeka
Przybędziesz do mnie
Ponad granicami
I spragnioną ziemią
Mówisz, że jak rzeka
jak rzeka
przybędzie miłość"
Ale zapodałem, co ? Smile)))))
Myślałem też o Twoje "piątce". Chyba mamy bardzo podobne fetysze kinowe. Ty też lubisz filmy O LUDZIACH, prawda? Smile
p.s. A swoją drogą gdyby nie grypa która mnie przykuła do łóżka od piątku to dziś byłbym w sprawach zawodowych w ... Szklarskiej Porębie Smile. Absolutny zbieg okoliczności. W końcu pojechali beze mnie. Ale świat jest mały, nie? Smile A swoją drogą - Asia - jaki masz nick na Salonie24?
Pozdrawiam Cię serdecznie i , kurczę, musimy się kiedyś spiknąć w jakiejś blogowej dyskusji.
wawrzek
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
jo.aszka



Liczba postów : 17
Join date : 02/12/2010

PisanieTemat: Re: Kotecek na święta, czyli zalety NIEposiadania kota   Pią Lut 18, 2011 11:03 am

Witaj Wawrzek

Musiałam sobie spisać wszystkie sprawy, które poruszyłeś, aby potem nie zapomnieć się do nich odnieść Smile Pozwolisz, że moja odpowiedź będzie 'numerowana':

1. List pracowników UW. Oto link:

http://www.rp.pl/artykul/607247.html

List tak mi się spodobał, że go sobie wydrukowałam - tak dla potomności. Moje mieszane uczucia, o ktorych wspomniałam w poprzednim poście dotyczyły zasadniczego pytania które chciałabym tym profesorom zadać: Gdzie byliście wczesniej?

2. Skąd Twoje przypuszczenie że mam o filmach większą wiedzę? Smile ZApewniam, że podobnie jak w Twoim przypadku nie wybieram filmów metodycznie, bo to premiera, bo znany reżyser itp.,ale na zasadzie ...hm.. nie wiem sama czego. Skutkiem tego jest to o czym już wspomniałam, czyli że nie widziałam całe mnóstwo filmów, które podobno "trzeba" zobaczyć. I dobrze mi z tym.
Filmu "Dom w Moody Beach" nadal nie znalazłam. Tylko jakaś wzmianka na anglojęzycznej stronie. Szkoda, bo zachęciłeś mnie do oglądnięcia go.

3. "Closer" - zgadzam się z Twoją oceną Jane Jones. Miałam takie same wrażenie po oglądnięciu. Zwróciłeś może uwagę na tytułową piosenkę? ("Blower's doughter" Damien Rice). Mnie ona tak zauroczyła, że zaraz pobiegłam po całą jego płytę Smile I co prawda nie powaliła mnie ona na kolana, ale wspomnianego utworu słuchałam do upadłego.

4. Twoja praca z niepełnosprawnymi. Muszę przyznać, że nie raz i nie dwa miałam ochotę coś Ci napisać o tym na Katarynie, ale jakoś mi było głupio. Ale teraz napiszę: podziwiam Cię za to. Wiesz doskonale, że nie każdego byłoby stać na tego typu zajęcie. Co by nie mówić wymaga ono przełamania w sobie dużo barier. Nagrodą jest to co sam pewnie już wiesz, ale droga ku temu wiodąca jest trudna. Mówię od razu, że sama z siebie nie zdecydowałabym się. Myślałam czasami o wolontariacie w hospicjum, ale wyobrażałam to sobie jako po prostu bycie z takimi osobami, czyli siedzenie i rozmawianie. Opieka całościowa budzi we mnie opór. Wiem, że to kwestia okoliczności i czasu, ale byłabym nieuczciwa gdybym twierdziła, że to jest marzenie mego życia. Powiedz mi, jak to się stało, że podjąłeś się tej pracy?
Książki, o których wspomniałeś, znalazłam w zasobach biblioteki Smile Dzisiaj je wypożyczę. Napiszę Ci moje wrażenia po lekturze - jeśli oczywiście pozwolisz.

5. Moj nick w S24 jest taki sam jak na Katarynie i tutaj, czyli "jo.aszka"

Uff...chyba wyczerpałam wszystkie wątki.
Teraz tak mi przyszło do głowy: lubiłeś/lubisz pisać listy? Jeśli o mnie chodzi to sam widzisz Wink
Słuchałeś wczorajszej pseudo - konferencji nt. katastrofy z udziałem naszych braci Rosjan? Śmiech pusty brał. Tupet, bezczelność i arogancja przekroczyły wszelkie granice. Do tego ten tekst o szympansach Very Happy i ten niesmaczny "żarcik" o "ziemi w gębie" - czy jakoś tak.
Cóż.. pozwalamy sobie to tak mamy.
A potem zobaczyłam 1 eksperta w kraju od lotnoictwa Hypkiego i już nie zdzierżyłam. Kim u diabła jest ten facet????? A propos, czytałam Twoj komentarz w S24 pod wpisem 1Maud. Bardzo rozsądny. Ciekawa jestem dzisiejszej konferencji naszych prokuratorów.
Obserwując to wszystko co się dzieje naprawdę trudno nie wpaść w spiskową teorię dziejów.

A wracając do kultury Wink : może teraz zrobilibyśmy top 5 najważniejszych książek? Albo utworów muzycznych? Hm?

pozdrawiam miło

Aśka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
jo.aszka



Liczba postów : 17
Join date : 02/12/2010

PisanieTemat: p.s.   Sro Lut 23, 2011 11:30 am

Przeczytałam jedną z polecanych przez Ciebie książek, tj. J.Baczaka "Zapiski z nocnych dyżurów". Rzeczywiście: książka jest niełatwa, mówi o rzeczach, o których wolimy nie pamiętać rzucając się w odmęty wesołego , kolorowego życia. Czytając ją miałam uczucie niesamowitego kontrastu między światem malowanym przez Baczaka, a światem kreowanym chociażby przez media, kolorową prasę. Zestawienie zapachu ziemi, kory drzewa z plastikiem. Przepraszam za te truizmy , ale piszę na szybko i nic mądrzejszego nie przychodzi mi do głowy Wink Podobały mi się spostrzeżenia dokonane przez J.Baczaka, mi.n. o tym, jak bardzo "kurczy się" świat ludzi obłożnie chorych i stąd płynie ich nadzwyczajna dbałość o porządek szczegółów i niepokoj, gdy coś się w ich otoczeniu zmienia.
Nawet nie będę sobie próbować wyobrazić, co czują ludzie leżący tygodniami, miesiącami w łóżku. W dorosłym życiu byłam raz dwa dni, a potem tydzień w szpitalu. Myślałam , że szału dostanę. A przecież mogłam chodzić, niespecjalnie cierpiałam. I miałam przede wszystkim perspektywę tego, że wyjdę.
I znowu truizm: świat tych ludzi uczy pokory : wobec siebie, innych i wobec świata.


pozdrawiam
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
waw



Liczba postów : 24
Join date : 02/12/2010

PisanieTemat: Re: Kotecek na święta, czyli zalety NIEposiadania kota   Pią Lut 25, 2011 12:00 am

Rany, Asia, kiedy powiedziałaś że wypożyczyłaś te książki to miałem taki mętlik w głowie że nie wiedzialem co powiedzieć. Dawno nikt nie okazał mi takiej sympatii i szacunku. Z Twoich wrażeń po przeczytaniu książki Baczaka widać że chyba bardzo podobnie odczytujemy to co Baczak chciał przekazać. Mimo wszystko jednak zobaczysz na czym polega magia tej książki - będziesz widziała przed oczami jej mądrość w codziennym życiu, w obserwacji innych będziesz odkrywała sens kolejnych nocy z życia bohaterów. Ja do tej książki dojrzalem dopiero po jej przeczytaniu. Czasem zresztą myśle że nadal do niej dojrzewam choć mineło już grubo ponad 10 lat.
Mi ta książka otworzyła oczy na dwie prawdy.
Jedna to ta którą Ty też odczytałaś: że świat człowieka zawęża się do jego możliwości, nie tracąc jednak niczego ze swej wartości, ważności, sesnu. Że tak samo trzeba ten świat szanować.
Wiesz, zaryzykuję, bo boję się trochę że się ośmieszę ale powiem Ci jeszcze jak ja widzę też tą prawdę. Kiedy miałem szansę przydać się komuś w życiu to zdarzały się sytuacje niezręczne. I wiesz, róznie to bywa, to bezlitosne, ale prawda jest taka że czasem ciało tych ludzi od urodzenia jest zupełnie inaczej zbudowane. Jak by Bóg inaczej je wyrzeźbił, jak by mialy służyc do czegoś innego... a przecież potrzeby mają te same. Może to tak jest że ciało ma nas nauczyć Boga? Oczywiście wszystkie czynności życiowe u facetów robiłem sam ale sprawa komplikowała się kiedy miałem to robić przy kobiecie. Nigdy się nie zgodziłem! Ani razu. Ani razu też nie podawałem żadnej kobiecie basenu i zawsze wychodziłem podczas przebierania. Bardzo też zawsze dbałem aby nagi podopieczny nigdy w mojej obecności nie siedzial ani nie leżał nago. Bo własnie tak rozumiem tą prawdę z książki Baczaka. To nieważne że czyjeś ciało nie jest ponętne. Że jest schorowane, biedne, obolałe. To nie ma najmniejszego znaczenia że tym ciałem nikogo się nie skusi. Człowiek dostal je tylko jedno, tylko w tym jednym ziemskim zyciu. to jest ten jego świat zawęzony do dumy, wstydu, krępacji, pożądania czy bólu. Ciało to jedna z najwazniejszych części ludzkiego świata, percepcji, tożsamości. Niezaleznie od tego jak bardzo jest zniekształcone, zniszczone, schorowane to zawsze było to dla mnie CIAŁO KOBIETY - jedyne jakie miała i zawsze je szanowałem. Choć nie wyobrażasz sobie jak straszne było czasem pytanie czytane w tych oczach, pełne bezradnej nadziei: "a, podobam ci się choć troszkę...?"- na szczęście nigdy nie usłyszałem tego werbalnie.
Drugą prawdą książki Baczaka którą odkrywam codzień jest to że człowiek ma całe życie te same potrzeby, marzenia - że dusza się nie starzeje. Nie uderzyło Cie kiedy czytałaś o tych Agnieszkach, Aniach czy innych bidulkach które się bały, chciały żeby je głaskać, uśmiechać się do nich, pocałować w czoło, trzymać za rękę a kedy odchodziły to docierało do Ciebie że nie czytasz o 20-letnich dziewczynach a o 80-letnich staruszkach? Mnie to zaskakiwało w co drugim rozdziale. Zacząłem sie rozglądac dookoła i na każdym kroku dostrzegałem że starzy ludzie wokół mają w sferze pozamaterialnej dokladnie te same obawy, marzenia, ambicje i potrzeby co człowiek młody. Tak samo chcą być potrzebni, ważni, przydać się , pomóc. Często mają wiekszy żal do zycia bo wiedzą że niektórych rzeczy już nie nadrobią. Nie wyobrażasz sobie nawet jak bardzo pomogło mi to zrozumieć moich rodziców. Zerwać z oczu klapki zaciskające ich w bezrefleksyjnej klatce instytucji rodzica. Zacząłem dostrzegać ambicje swojego ojca, takie zwykłe, sportowe, męskie. Zacząłem inaczej patrzeć na zdjęcia mojej mamy z okresu studiów kiedy widziałem jej niespełnione marzenia - zastąpione marzeniami o naszej rodzinie. Nigdy w życiu nie zrozumiałbym tego gdyby nie ta książka.
Ech, kurczę, pojechałem po bandzie... . Pewnie muszę pisac w środku dnia a nie w nocy.
Asia, dobra, koniec żartów! - jesteś mi coś winna! Bardzo cie proszę abyś poleciła mi dwie książki które bardzo Ci się podobały. Zdobędę je i przeczytam.
A co do naszej "top five" w literaturze którą zaproponowałaś to trochę się boję bo ja bardzo malo w życiu czytałem. ale może dzięki Tobie przeczytam. Proszę więc o twoją "piątkę" książek.
wawrzek
p.s. bardzo fajnie komentujesz na Salonie, cieszę się że tam też piszesz bo warto Cię czytać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
waw



Liczba postów : 24
Join date : 02/12/2010

PisanieTemat: Re: Kotecek na święta, czyli zalety NIEposiadania kota   Pią Lut 25, 2011 12:08 am

p.s.2
przeoczyłem Twoje pytanie czy lubię pisac listy. Czemu pytasz? - myslisz że mnie nie znasz? Wink
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
jo.aszka



Liczba postów : 17
Join date : 02/12/2010

PisanieTemat: Re: Kotecek na święta, czyli zalety NIEposiadania kota   Nie Lut 27, 2011 10:16 pm

Cześć Wawrzek

o rany.. pomyliłam się i wysłałam moj post jako p.m. - cała ja Smile Smile

wkleję więc jeszcze raz tutaj:

Dobry wieczór Wawrzek

Wracając jeszcze do książki J.Baczaka. Przypomniałeś mi o tym, co również mnie zaskakiwało: nazywanie zdrobnieniami imion itp. Wpierw zbiło mnie to trochę z pantałyku , przyznaję W ksiazce o ludziach w podeszłym wieku spodziewałabym się raczej "Anna" . Teraz myślę , że to był celowy zabieg autora i to właśnie w kontekście tego, co napisałeś później, tj. o młodości duszy. Zwróciłam uwagę na tę anegdotę o pensjonariuszce, która krzyknąwszy głośno do ucha narratorowi obudziła resztę. I właśnie to wzbudziło u niej chichot - taki dziecięcy żarcik . To zresztą stanowi zbyt często przedmiot dramatu starszych ludzi: wnętrze mają jeszcze 'młode', a przeciwko ich pragnieniom stoją albo niedomogi fizyczne albo też normy społeczne. Bo stary, nie wypada, lepiej do kościoła by poszedł, wnuki niańczył itp. Bardzo często słyszy się np. o tabu jakim jest miłość starszych ludzi (ta fizyczna też), prawda? A propos marzeń młodości: zawsze byłam zdania aby starać się realizować swoje pasje "tu i teraz". Jest zresztą konkretna teoria psychologiczna, która tłumaczy skąd się bierze tak często spotykane rozgoryczenie, smutek i zgorzknienie starszych ludzi. Ale koniec tego mądralowania się
Na koniec taka ogólna uwaga: zawsze mnie śmieszy wytykanie komuś wieku. Rozumiem, że jest kult młodości, mozliwości botoksowo - hialurunowe (czy jak się ten kwas nazywa ), ale dziwi mnie ten brak refleksji, że przecież każdy dotrze do tego samego punktu. Czynienie więc komuś wyrzutu z faktu ilości przeżytych przez niego lat jest po prostu... głupie?
Słuchałam ostatnio w Klubie Trójki audycji z udziałem dwóch alpinistów, którzy zdobyli Aconcaguę. Doniosłości tego osiągnięcia nadaje to, że jeden z nich jest niewidomy a drugi jest po resekcji płuca (stały pacjent poradni onkologicznej). I wiesz co Wawrzek? Gdy ich słuchałam, o ich zmaganiach z własnym ciałem, psychiką to poczułam się po prostu głupio. Człowiek (to ja ) marudzi, że na piętro ciężko mu się niekiedy wtarabanić, że nie ma siły woli, aby pojść na ćwiczenia, że rower ciężko z piwinicy wyciągnąć itp., a tu..... Cóż.. tacy ludzie pokazują jak się powinno żyć. Może to zabrzmiało zbyt patetycznie ale dla takich leni jak ja dobra lekcja pokory. Tylko dobrze byłoby aby wnioski przekuć w praktykę , a obawiam się, że nadal będę zalegać na kanapie głosząc wszech i wobec jak ja bardzo lubię sport
Z tymi książkami to wygląda na to, że sama sobie strzeliłam samobója . Problem w tym, że ja z kolei czytałam i czytam za dużo. "Za dużo" bo nie potrafię "smakować " literatury i się należycie skoncentrować. Czytam bardzo różne rzeczy i dlatego trudno byłoby mi polecić Ci coś konkretnego. Poza tym...hm...byłoby to podwójnie trudne ze względu na to, że obawiałabym się wpuścić Cię w jakiś "kanał". Mogłabym np. napisać, że bardzo mi się podobały "Służące" K.Stockett, ale nie jestem pewna, czy to byłaby dobra książka dla mężczyzny Może więc "Szachownica flamandzka" A.Perez - Reverta? Czytałam baaardzo dawno, ale wywarła na mnie duże wrażenie. Podobnie jak "Na wschód od Edenu" J.Steinbecka , ale to już całkowita starość Dobra, podam Ci tę "piątkę", ale to wybór nie dość że subiektywny (to akurat jest wytłumaczalne), ale i bazujący na ksiażkach starych. Jest jeden wyjątek, ale o tym zaraz. Co więcej, żadna z nich nie jest jakimś dziełem filozoficznym, chociaż niektóre z nich mają na pewno w sobie jakąś prawdę o człowieku.

1. wspomniany "Na wschód od Edenu"
2. "Opowiadania" E.A.Poe
3. "Mąż i żona" Z.Shalev (to właśnie ten wyjątek. Właściwie wszystkie jej ksiązki mi się podobały)
4. "Hamlet" Szekspira
5. "Opowieść rozbitka" Marqueza

mogę jeszcze dwie? Mogę :
6. "Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki" Vargas Llosy
7. "Kosmetyka wroga" A.Nothomb

Na Twoje pytanie: "myślisz, że mnie nie znasz?" odpowiem pytaniem (retorycznym do tego) : a znam?


pozdrawiam

Aśka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kotecek na święta, czyli zalety NIEposiadania kota   

Powrót do góry Go down
 
Kotecek na święta, czyli zalety NIEposiadania kota
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Global Village :: Polityka :: Archiwum-
Skocz do: